Rob Howard, sleepmonsters.com, England
…Bergson Winter Challenge jest pierwszym i jedynym zimowym rajdem w World Series… jest obecnie jedynym długim rajdem przygodowym na świecie odbywającym się w tak ekstremalnych zimowych warunkach…
…najlepsze są etapy z zadaniami specjalnymi… są świetne i te zawody mają ich o wiele więcej niż jakiekolwiek inne…
…złamane narty… żadnych hamulców w rowerze… ekstremalne zmęczenie… trekking przy słabej przytomności… potykanie się… głęboki śnieg… szybko spadające temperatury…
…te zawody zapewniają najbardziej wszechstronny i kompletny zestaw map jaki zawodnicy kiedykolwiek widzieli…
…zawody te słyną z tego, że są zaplanowane bardzo szczegółowo i uważnie i jest to niezwykle widoczne…
----- ----- -----
Michał Kiełbasiński, Pattex Deuter Adventura, Poland
…nie możesz sobie pozwolić na jedną małą rzecz – nie pozwól się złamać!…
…rowery mozolnie poruszały się po skutych lodem i przysypanych białym puchem drogach. O zrobieniu choćby kroku w terenie, bez założonych na nogi rakiet śnieżnych, nie było mowy. Chyba, że chciałeś człowieku, przy tym pierwszym kroku zapaść się, jak kamfora, pod ziemię. Właściwie, to pod śnieg tworzący złudne wrażenie solidnej, stałej powierzchni, pod którą czaiła się ziejąca chłodem i pustką zdradziecka otchłań. Do tego siekący policzki, siarczysty mróz, który niczym szybkoschnący klej zlepiał skrzydełka nozdrzy, przy każdej próbie wciągnięcia kryształowo lodowatego powietrza…
…deszczu nie ma… nie ma prawa być… na tej chorej grani, przy minus kilkunastu stopniach i wietrze dochodzącym w porywach do stu kilometrów na godzinę – nie ma prawa!… krople wody zamieniły się w lodowe igły…
…każde z nas próbuje niezdarnie chronić twarz…. brakuje do tego trzeciej ręki… pozostałe dwie, z całych sił, niemal histerycznie, ściskają kije trekkingowe, którymi podpieramy się przy każdym mozolnym kroku… inaczej z tej cholernej grani, na której spędzimy kilka ładnych godzin, po prostu nas zdmuchnie… krok, drugi krok, trzeci krok… kolejne pół metra trasy za nami…
…po tych setkach przemierzonych kilometrów, po przeprawie przez ośnieżone górskie przełęcze i niezmierzone podmokłe doliny, to nie mięśnie idą… to w głowie rozgrywa się walka… to w głowie się wygrywa, albo przegrywa…
…spaliśmy cztery i pół godziny… przebiegliśmy 130 km… przejechaliśmy na rowerach 250 km… na nartach biegowych zrobiliśmy 70km… odnaleźliśmy 50 punktów kontrolnych… zaliczyliśmy 12 zadań alpinistycznych… w tym samym czasie prawie dwukrotnie wspięliśmy się na Mount Everest…
…cały czas byliśmy twardzi, pancerni, niezniszczalni… ale nie to się tak naprawdę liczy, nie o to w tym wszystkim chodzi… ważne są pochwycone przez pamięć, jak motyl w sieć, ulotne chwile, zamglone obrazy minionych zdarzeń, subtelne zapachy drzew i pól… fale euforii mieszające się z przybojami rozpaczy i zwątpienia… doznania, które rozpłyną się w czasie, niczym kapiące na deszczu łzy…
----- ----- -----
David Stiles, Team North America, USA/Canada
…jedząc głód…
…trochę wspinania się… co oznacza - zawsze pod górę, aż do łez…
…zajmowało wieki, aby tam się dostać… byliśmy tak mocno zmęczeni, że nawet proste działanie było niezwykle ciężkie i pochłaniało wiele czasu…
…to były najdłuższe 3 km w moim życiu…
...Nie mogłem powstrzymać uczucia smutku gdy zdałem sobie sprawę że nasze zawody dobiegły już niemal końca. Jedną z najwspanialszych części zawodów jest życie chwilą, nie myślenie o zewnętrznym świecie. Mimo tego, że byliśmy zmęczeni, styrani, wycieńczeni, byliśmy w rytmie, transie, który mógł trwać w nieskończoność. Dzieliliśmy tak wiele zmęczenia, zabawnych, złych, pięknych i interesujących chwil przez ostatnie 5 dni, że nie chciałem by to się kończyło. To właśnie jest piękno adventure racing. Nie finał a podróż.
----- ----- -----
Janis Blanks, Team Elita, Estonia
…trudny i zbity śnieg pod nami… porywisty przedni wiatr uderza śniegiem prosto w twarz… w pół śpiący, z zamkniętymi oczami, spoglądamy tylko co dziesięć kroków… witani przez silny wiatr…
----- ----- -----
Jim Mee, Team Tonto and the Lone Ranger, England
…pokrywa śnieżna i zamarznięte koleiny sprawiają, że zawody są fizycznym i psychicznym wyzwaniem…
…od spokojnego biegu na orientację, świeżego leśnego powietrza, do lodowatego, ostrego etapu górskiego – to prawdziwe zimowe doświadczenie…
…pokonaliśmy nasze wyzwanie, z dumą daliśmy mu radę na miarę własnych sił…
----- ----- -----
Dariusz Urbanowicz, Adventura, Poland
…zerkam na schemat trasy… kolejny etap rowerowy… nie chciałbym nikomu dnia popsuć, ale liczy on 105 km… minimum…
----- ----- -----
Pekka Sorjonen, Team Nordic Fitness Sport, Finland
…do końca tylko jeden etap rowerowy, ale to bardzo ciężka droga z wielką wspinaczką… spadamy ze swoich rowerów... dwukrotnie stajemy, aby położyć się w śniegu i usnąć…
----- ----- -----
Grzegorz Łuczko, raidteam.pl II, Poland
…rajdy przygodowe mają to do siebie, że wielu rzeczy nie da się przewidzieć… dlatego czasem nie warto zbytnio kalkulować a po prostu pójść na żywioł…
…zaciekle penetrujemy okoliczne górki w poszukiwaniu punktów kontrolnych… chyba tylko ułańska fantazja spowodowała, że wybraliśmy wariant, na którym co rusz przychodziło nam walczyć ze stromizną… kilka minut po starcie wystarczyło żebyśmy tonęli w oparach potu…
…piszę te słowa i cały czas mam w pamięci tamtą chwilę, w której podjęliśmy decyzje o rezygnacji… gdybym mógł cofnąć się w czasie na pewno bym walczył do końca… rajdy przygodowe to taki piękny sport, w którym przede wszystkim liczy się pokonywanie własnych słabości… czasem przełamanie kryzysu jest więcej warte niż pierwsze miejsce na mecie… będę o tym pamiętał stając na starcie kolejnych zawodów…
----- ----- -----
Thure Kjaeligir, Team Dusion.dk, Denmark
…zatrzymujemy się tylko na chwilę i nie jest to marnotrawstwo czasu… to inwestycja…
----- ----- -----
Milanda Cincerova, Team Quatro, Czech Republic
…silny wiatr wieje z góry około 80 km/h, czasem nawet 100 km/h… jest mgliście, niedobra widoczność… walczymy z naszymi nartami, wzgórzem, drzewami pod górę i z góry…
…przez chwilę zastanawiamy się… każdy obmyśla część rozwiązania i po chwili biegniemy jak profesjonaliści… prawdziwa zespołowa współpraca…
…na szczęście żadna drużyna nas nie doszła i po 107. godzinach i 15. minutach, ze łzami w oczach, dotarliśmy do mety!
----- ----- -----
Gary Vallance, sleepmonsters.com, England
…Bergson Winter Challenge to jedyne zimowe zawody w kalendarzu AR World Series…
…4 strefy zmian, odwiedzane 9 razy… 11 etapów… 12 zadań specjalnych… eksploracja zamku… wspinaczka i trawers… zjazd i wychodzenie po linie…
…organizatorzy dzięki swoim niezwykłym staraniom zagwarantowali tak zaciętą rywalizację…
----- ----- -----
Tuomas Hallila, Team Nordic Fitness Sport, Finland
…lubię Polskę, jest tu wiele interesujących miejsc, które są wykorzystywane w zadaniach specjalnych… bardzo ważne, aby dobrze się do nich przygotować, zabrać najlepszy sprzęt i odpowiednio go używać… trzeba być także niezłym taktykiem…
…na rowerze jest bardzo zimno… ciężka droga… wiele wzniesień i spadków trzeba mocno napierać do przodu…
…to są zawsze bardzo udane zawody… to jedno z najwspanialszych wyzwań w rajdach przygodowych…
----- ----- -----
Andrzej Brandt, ZHP Nonstop Adventure II, Poland
Bergson Winter Challenge… minus trzydzieści stopni, zamarznięte bukłaki, śnieg po pas… to było moje marzenie od dwóch lat… elitarne zawody… są jedną z najcięższych prób wytrzymałości, rozgrywaną w skrajnie trudnych warunkach…
…podjeżdżamy… wspinamy się na 1060m… zimno, opad śniegu i lód na drodze nie wróżą dobrze… kilkaset metrów przeciskania się lasem po śniegu… wariant nie jest oczywisty… niejednokrotnie gubimy się w plątaninie dróg mijanych po drodze miejscowości…
…wpadam w sidła snu, sleep monster dopada mnie ewidentnie… koszmar… zasypiam za kierownicą, by obudzić się nagle tuż obok przydrożnego rowu… poruszam się w jakimś niedoczasie, poza grawitacją… mętnieję… tracę kontakt ze światem zewnętrznym… sen jest przecież taki przyjemny…
…koszmarne halucynacje i zwidy… areną zmagań od pewnego czasu nie są już przecudne góry, lecz kilkaset centymetrów sześciennych puszki mózgowej zamkniętych pod czaszką… koszmarne zmagania psychiki z wyplutym do cna organizmem…
…w atmosferze sukcesu gratulujemy sobie nawzajem… trasa była naprawdę trudna… choć można by przywołać wiele liczb, statystyk i analiz, to gdzieś to chyba przestaje być ważne w konfrontacji z istotą tych zawodów – rywalizacją… taką wielopłaszczyznową… z kolejnym pagórem na trasie, z rowerem, ze zgubionym szlakiem, ze śniegiem, z organizmem, z psychiką czy w końcu z innymi zespołami… walczyło się w niektórych miejscach o każdy metr do przodu, pod górę, z rowerem na plecach…
Copyright © Sport Event 2002 - 2009